Od kosmicznej nadziei po psychologiczny horror: nowa odsłona filmu Danny’ego Boyle’a „Sunshine – życie słońca”

22

Podczas gdy najnowsze hity science fiction, takie jak „Projekt Ave Maria”, dostarczają widzom poczucia zachwytu i ducha głębokiej przyjaźni w obliczu katastrofy słonecznej, film Danny’ego Boyle’a „Słońce” z 2007 roku podąża znacznie mroczniejszą i bardziej niepokojącą drogą. Obie historie mają wspólne założenie – przetrwanie ludzkości zależy od naprawy wadliwego Słońca – ale chociaż w jednej znajdziemy optymizm, w drugiej psychologiczny upadek i horror.

Inny rodzaj opery kosmicznej

W przeciwieństwie do podnoszącego na duchu tonu współczesnych kosmicznych przygód, „Sunshine” jest bezkompromisowo mrocznym dziełem. Zamiast skupiać się na triumfie ludzkiego umysłu, film mocno opiera się na tropach horroru psychologicznego.

Fabuła opowiada o ośmioosobowej załodze na pokładzie statku Icarus II, która staje przed desperackim zadaniem dostarczenia do Słońca ogromnego ładunku wybuchowego, aby wznowić reakcje termojądrowe, zanim Ziemia zamarznie. Jednak misja zostaje udaremniona, gdy załoga postanawia odpowiedzieć na wezwanie pomocy z poprzedniego statku, pierwotnego Ikara. Decyzja ta uruchamia łańcuch katastroficznych wydarzeń, zamieniając wyprawę naukową w walkę o przetrwanie – zarówno z awariami technicznymi, jak i ludzkim szaleństwem.

Wpływ kosmitów i ważność naukowa

Danny Boyle nigdy nie był reżyserem tradycyjnych, familijnych oper kosmicznych. Pracując nad gatunkami sięgającymi od nieokiełznanego thrillera o zombie „28 dni później” po muzyczny czar „Wczoraj” Boyle zawsze opowiadał się za eklektyzmem.

W „Sunshine” jego powinowactwo do „Obcego” Ridleya Scotta jest wyraźnie widoczne. Film zapożycza kilka kluczowych elementów atmosfery z tego klasyka science-fiction:
Napięta dynamika grupy: Zestresowani astronauci dyskutują o przetrwaniu przy stole.
Fatal Manewr: decyzja o odpowiedzi na wezwanie pomocy, które prowadzi do katastrofy.
Załamanie psychiczne: * przejście od twardej science fiction do poczucia kosmicznego horroru.

Aby nadać realizm zaawansowaniu koncepcyjnemu, twórcy filmu skonsultowali się z fizykiem Brianem Coxem. „Naukowe” wyjaśnienie upadku Słońca przedstawione w filmie dotyczy „kul Q” – hipotetycznych supersymetrycznych cząstek, które teoretycznie mogłyby pochłonąć gwiazdę od środka. Choć pomysł graniczy z fantastyką, próba nadania opowieści naukowej legitymizacji pomogła odróżnić ten film od standardowych filmów katastroficznych.

Zespół Wschodzących Gwiazd

W momencie produkcji w 2005 roku w „Sunshine” grali głównie mało znani aktorzy, którzy później stali się głównymi postaciami Hollywood. Ten „równy status” zapewnił reżyserowi większą swobodę twórczą: nie było potrzeby chronienia pensji gwiazd, więc scenariusz mógł traktować bohaterów z okrutną obojętnością, charakterystyczną dla kina grozy.

W obsadzie znaleźli się:
Cillian Murphy, ostatnio znany z 28 dni później.
Michelle Yeoh, uznana aktorka znana z ról w filmach o Bondzie.
Chris Evans, na długo zanim został Kapitanem Ameryką.
Rose Byrne, Benedict Wong i Hiroyuki Sanada, którzy od tego czasu stali się filarami branży.

Aby przygotować się do ról, aktorzy przeszli specjalne szkolenie, obejmujące latanie w stanie nieważkości i mieszkanie w ciasnych akademikach, symulujące klaustrofobię związaną z długimi podróżami kosmicznymi.

Przejście do horroru: miecz obosieczny

Najbardziej kontrowersyjnym elementem filmu jest jego akt końcowy. Kiedy misja kończy się niepowodzeniem z powodu błędów technicznych (takich jak brak rekonfiguracji osłon termicznych), historia zmienia się z thrillera science-fiction w metafizyczny horror.

Wprowadzenie postaci „kosmicznego psychopaty” – byłego dowódcy, który w izolacji stracił rozum – przenosi film na płaszczyznę „Przez horyzont”. Chociaż niektórzy krytycy uznali to przejście w kierunku manii religijnej i nadprzyrodzonego horroru za przesadne, inni zauważyli, że odzwierciedlało ono prawdziwą psychologiczną izolację, jakiej doświadczyli astronauci.

„Nie możemy być pewni, jak podróżowanie tak blisko Słońca wpłynie na nas”. — Cliff Curtis o psychologicznych kosztach głębokiego kosmosu.

Wniosek

Sunshine pozostaje kontrowersyjnym dziełem science fiction, które zamienia komfort bohaterstwa na dyskomfort związany z nieznanym. Może brakuje jej wytwornego optymizmu współczesnej fantastyki naukowej, ale połączenie rygorystycznej nauki i psychologicznego terroru oferuje przerażający wgląd w kruchość ludzkiego umysłu w obliczu nieskończoności.