Ilu producentów może zdobyć Oscara za najlepszy film?

6

Akademia ustaliła rygorystyczny limit. Od 2000 roku tylko trzech producentów może być nominowanych do Oscara za najlepszy film.

Nie zawsze było tak rygorystycznie. W 1999 roku film „Zakochany Szekspir” zgarnął nagrody, a statuetki odebrało pięciu producentom. Niektórzy z nich nie wnieśli nic znaczącego do filmu. Inwestorzy otrzymali pożyczki. Prawdziwi producenci zostali pominięci. Akademia przyjrzała się temu bałaganowi i zdecydowała, że ​​należy wprowadzić zasadę.

I wyznaczyli granicę o trzeciej.

Cel był prosty: przestać oszukiwać na pożyczkach. Nie pozwól, aby ludzie, którzy po prostu zainwestowali pieniądze w projekt, zabrali złoto. Na papierze miało to sens. Dzięki temu nagroda nadal skupiała się na osobach, które faktycznie kierowały produkcją.

Ale kręcenie filmów to chaos. Rzadko się zdarza, żeby wszystko trzymały tylko trzy osoby. Wiele filmów ma legalnych producentów, którzy wykonują większość pracy. Scenarzyści. Producenci linii. Producenci wykonawczy, którzy rozwiązują kryzysy. Limit trzech producentów zaczął wydawać się arbitralny. Nawet kontrowersyjne.

„W rzadkich i wyjątkowych okolicznościach” – oznajmiła Akademia w 2007 roku – „rozważy dodanie dwóch dodatkowych producentów”.

To jest wyjątek. To jest luka. Jeżeli wykaże się, że pracę wykonywały więcej niż trzy osoby, Akademia może dopuścić dwie kolejne.

Oznacza to, że piątka to twardy sufit. Nie sześć. Nie siedem. Pięć.

Dlaczego pięć? Ponieważ jest to maksimum, na jakie pozwala reguła po specjalnym rozważeniu. To nie dzieje się automatycznie. Trzeba się kłócić. Musisz wykazać, że dodatkowi producenci byli niezbędni.

Jak to wpływa na nominacje? Jeśli film zdobędzie Oscara za najlepszy film, statuetką może podzielić się maksymalnie pięciu producentów. Dzielą się chwałą. Albo rozczarowanie, w zależności od tego, kto pozostał.

W jakich filmach to wykorzystano? Zwykle duże projekty z dużą liczbą uczestników. Złożone produkcje z wieloma producentami łączącymi różne aspekty filmowania. Akademia rozpatruje każdy przypadek. To nie jest pobłażliwość.

Zasada ta stara się zachować równowagę pomiędzy uczciwością a rzeczywistością. Zbyt rygorystyczne i ignorujesz prawdziwych uczestników. Za luźne i wrócisz do scenariusza Zakochanego Szekspira. Gdzie inwestorzy zdobywają Oscary za wypisywanie czeków.

Czy to działa idealnie? Nie. Ale to lepsze niż alternatywa.

Czasami zastanawiasz się, czy limit nie powinien być wyższy. Piątka wciąż wydaje się trochę za ciasna jak na wielkie hity kinowe. Ale Akademia nie idzie na ustępstwa. Pięć to liczba. Pięć to limit.

Dopóki znowu tego nie zmienią.