Stratunch: Kamienie milowe lotów naddźwiękowych – 10 udanych testów Talona-A

11

Dwucyfrowe.

To tutaj obecnie znajduje się Stratolaunch ze swoim hipersonicznym pojazdem Talon-A.

Firma z Kalifornii nie tylko osiągnęła granicę dziesięciu lotów. Przewyższyła ją.

Pod koniec ubiegłego miesiąca Stratolaunch potwierdził, że autonomiczny pojazd wielokrotnego użytku przeszedł już ponad dziesięć udanych misji testowych. Ta liczba ma znaczenie: przenosi badania hipersoniczne z kategorii rzadkich i kosztownych eksperymentów do kategorii procesów rutynowych.

„Osiągnięcie ponad 10 udanych lotów hipersonicznych za pomocą Talon-A jest świadectwem poświęcenia naszego zespołu” – powiedział prezes i dyrektor generalny Zachary Crevor w oświadczeniu z 22 lipca. Dodał, że ta niezawodność daje klientom możliwość wprowadzania innowacji z niespotykaną dotąd szybkością.

Spójrzmy na specyfikację techniczną.

Stratolaunch obsługuje dwa pojazdy Talon-A. Mają około 28 stóp długości. Rozpiętość skrzydeł? Tylko 11,3 stopy. Mały rozmiar. Wysoka prędkość. Niebezpieczeństwo, jeśli nie będziesz uważnie obserwował.

Urządzenia penetrują atmosferę z prędkością Mach 5. To pięć razy szybciej niż prędkość dźwięku. Wszystko wolniejsze nie jest uważane za hipersoniczne. Cokolwiek jest szybsze? Cóż, Talon-A pozostaje w zakresie Mach 5+, aby zbierać dane.

Jak działa reset

Wszystko zaczyna się od dużego samolotu.

Talon-A nie odrywa się od ziemi. Jest zrzucany z brzucha lotniskowca.

Stratolaunch wykorzystuje do wykonania tego zadania dwa różne media. Pierwszym z nich jest Spirit of Mojave. Zmodyfikowany Boeing 747. Stary, niezawodny.

Drugi to Roc.

Roc to potwór. Rozpiętość jego skrzydeł wynosi 385 stóp. To największa skala w historii lotnictwa. Nie tylko został zmodyfikowany. Został stworzony specjalnie w tym celu.

Oba samoloty startują z portu lotniczego i kosmicznego Mojave w południowo-wschodniej Kalifornii.

Nabierają wysokości. Następnie zrzucają ładunek Talon-A.

Zwykle nad Pacyfikiem.

Gdzie i dlaczego ma to znaczenie

Po zresetowaniu Talon-A leci autonomiczną trasą. Wysoka prędkość. Wysoka temperatura.

Potem wraca.

Większość lądowań ma miejsce w bazie sił powietrznych Vandenberg na środkowym wybrzeżu Kalifornii. Malownicze widoki nie przeszkadzają w wejściu w atmosferę przy prędkości Mach 5, ale jest tam pas startowy.

Co więc właściwie jest na pokładzie?

Niewiele się o tym mówi publicznie.

Klienci Stratolaunch zwykle milczą. Obejmuje to amerykańską Agencję Obrony Przeciwrakietowej.

Talon-A zawiera czujniki. Zaawansowane materiały. Wszystko, co musi przetrwać w środowisku hipersonicznym i nie zapaść się.

„Szczegóły na temat ładunku Talon-A są zazwyczaj skąpe… prawdopodobnie dlatego, że wielu klientów Stratolaunch ma naturalną skłonność do utrzymywania tajemnic”.

Czy to jest broń?

Nie.

Talon-A nie jest bronią. Nie dostarcza głowic bojowych. To jest stanowisko technologiczne.

Ale to rozróżnienie ma znaczenie.

Departamenty wojskowe na całym świecie mają obsesję na punkcie technologii hipersonicznej. Dlaczego? Ponieważ pojazdy takie jak Talon-A potrafią manewrować. Pociski balistyczne poruszają się po przewidywalnych łukach. Są szybkie, tak. Ale widać je z daleka.

Pojazdy hipersoniczne? Trudniej je wyśledzić. Trudniejsze do przechwycenia.

Stratolaunch nie jest sam w tej grze.

Rocket Lab oferuje podobną usługę, korzystając z HASTE, suborbitalnego pojazdu nośnego dla rakiety Electron. Ale Stratolaunch stawia na częstotliwość. Dziesięć udanych lotów to kamień milowy. Następny lot? Pewnie już zaplanowane.