Ryzyko choroby Parkinsona w pobliżu ruchliwej drogi: nowe dane na dużą skalę

8

Długotrwałe narażenie na hałas drogowy może po cichu zwiększać ryzyko rozwoju choroby Parkinsona. Taki jest wniosek z największego badania tego rodzaju, które zmienia nasze rozumienie środowiskowych czynników wyzwalających zaburzenia neurologiczne.

Choroba Parkinsona jest chorobą postępującą, która z biegiem czasu wpływa na określone obszary mózgu. Rezultatem są problemy z ruchem i równowagą. Przez długi czas uważano, że toksyny środowiskowe to zanieczyszczenie powietrza lub pestycydy, ale hałasowi nie poświęcano zbyt wiele uwagi. Jednak nowe dowody sugerują, że zanieczyszczenie hałasem nie jest już tylko teoretyczną flagą i staje się czynnikiem ryzyka kredytowego.

Badanie opublikowane w czasopiśmie Jama Neurology ma charakter zakrojony na dużą skalę. W badaniu wzięło udział 3,1 miliona osób w wieku 40 lat i starszych, a badanie trwało 18 lat. Korzystając z krajowych rejestrów zdrowia, naukowcy stworzyli zbiór danych, który znacznie przewyższa wcześniejsze wysiłki mające na celu identyfikację powiązań między hałasem a neurologią.

Jak hałas drogowy wpływa na mózg?

Mechanizm biologiczny nie jest w pełni poznany, ale głównymi podejrzanymi są stres i zaburzenia snu. Chroniczne narażenie na hałas drogowy zakłóca rytm snu. Brak snu prowadzi do zwiększonego poziomu kortyzolu, hormonu stresu. Podwyższony poziom kortyzolu przez dziesięciolecia może powodować narastanie uszkodzeń neurologicznych.

Naukowcy symulowali narażenie na hałas każdego uczestnika. Obliczyli poziom decybeli na najgłośniejszej ścianie zewnętrznej domu i porównali go z wartościami na najcichszej. Ta różnica ma znaczenie.

Wielkość efektu była umiarkowana, ale stała. W najgłośniejszej części domu każde 11,5 dB wzrostu hałasu wiązało się z 3% wzrostem ryzyka choroby Parkinsona. Mały procent? Tak. Jednak w skali milionów ludzi jest to sygnał zdrowia publicznego, na który warto zwrócić uwagę.

„Hałas w środowisku jest wciąż młodym elementem w literaturze na temat czynników ryzyka choroby Parkinsona” – zauważa Thomas Mintzel, jeden ze współautorów badania.

W badaniu wzięto pod uwagę poziom zanieczyszczenia powietrza. Nie było pełnych danych dotyczących stylu życia poszczególnych uczestników, ale związek pozostał niezależnie od poziomu wykształcenia i dochodów. Ta solidność sprawia, że ​​jest mało prawdopodobne, aby czynniki społeczno-ekonomiczne (takie jak ubóstwo) w pełni wyjaśniły tę zależność, chociaż nie wyklucza ich całkowicie.

Czy mieszkanie w domu może Cię chronić?

Oto praktyczna informacja dla mieszkańców miast: spokojna strefa w domu może zmniejszyć ryzyko. Hałas w pomieszczeniu rozkłada się nierównomiernie. Niektóre fasady przyjmują na siebie ciężar uderzenia, inne zaś wychodzą na dziedziniec lub ogród.

Doktor Peter Chan z Wydziału Zdrowia Ludności w Newfield zauważa ten „wymiar problemu hałasu”. To podkreśla, że ​​ludzie mogą zmniejszyć narażenie na hałas, po prostu spędzając więcej czasu w cichszych pomieszczeniach w domu.

Ale czy to naprawdę takie proste? Przewlekłe zaburzenia snu spowodowane hałasem są częstym czynnikiem stresogennym. Anna Hansell, profesor epidemiologii środowiskowej w Leicester, przestrzega przed postrzeganiem hałasu jako specyficznego izolowanego czynnika wywołującego chorobę Parkinsona. Projekt badania pokazuje raczej związek niż udowodnioną przyczynę. Nadal musimy zadać pytanie: czy hałas powoduje choroby, czy tylko sygnalizuje, że styl życia/środowisko to powoduje?

Pułapka społeczno-ekonomiczna

Zmierzmy się na chwilę z faktami. Czynniki ryzyka choroby Parkinsona są często powiązane z niskim statusem społeczno-ekonomicznym. W biedniejszych obszarach panuje zazwyczaj większy ruch. Jakość powietrza jest tam często gorsza. Poziom stresu jest tam wyższy.

Oddzielenie wpływu hałasu od tych innych zmiennych jest niezwykle trudne. Jak zauważa dr Chan, zwiększone ryzyko związane z hałasem może być wskaźnikiem zastępczym dla zupełnie innych czynników. Lub może to być kombinacja wszystkich tych czynników.

John Stewart, przewodniczący UK Noise Association, twierdzi, że dowody są wystarczająco jasne, aby uzasadniać podjęcie działań. Połączenie jest najsilniejsze tam, gdzie hałas jest najgłośniejszy. Oznacza to ruchliwe drogi.

„To badanie dołącza do rosnącej listy… Pokazuje, że połączenie jest najsilniejsze tam, gdzie hałas jest najgłośniejszy” – mówi Stewart. Jego rada? Rządy powinny skoncentrować się na ograniczeniu hałasu drogowego. Władze lokalne mają wpływ. Tu nie chodzi o zakaz ruchu samochodów. Chodzi o zarządzanie przenikaniem decybeli do obszarów mieszkalnych.

Dlaczego ma to znaczenie w przypadku strategii zapobiegawczych

Nasze strategie zapobiegawcze skupiały się na mikrodrobinach plastiku, pestycydach i cząstkach stałych. Badanie to sugeruje, że być może postrzegamy problem zbyt wąsko.

Prawie jedna trzecia Europejczyków żyje w warunkach, w których poziom chronicznego hałasu przekracza progi określone przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Jeśli hałas drogowy rzeczywiście jest czynnikiem przyczyniającym się do powstawania tego zjawiska, planowanie urbanistyczne nie jest jedynie kwestią wygody. Jest to ochrona neurologiczna.

Ustalenia te nie powinny zastępować istniejących zaleceń dotyczących zapobiegania. Muszą jednak poszerzać swoje horyzonty. Jeśli mieszkasz w pobliżu autostrady, hałas jest czymś więcej niż tylko uciążliwością. Może to zwiększyć skumulowane obciążenie, jakie musi udźwignąć twoje ciało i mózg.

Trudno dokładnie określić, ile ryzyka wynika wyłącznie z czynników akustycznych, a ile jest uwarunkowane społecznie. Ale dane się zmieniają. Hałas przemieszcza się z tła do centrum uwagi. Dla 3 milionów Duńczyków, którzy wzięli udział w badaniu, ciche części domu mogą mieć wymierne znaczenie. Dla pozostałych pozostaje pytanie: ile na dłuższą metę kosztuje Cię hałas w Twoim otoczeniu?