Jaskinie mają być ciemne, wilgotne i prawie puste. Przynajmniej taki był utrwalony stereotyp. Jednak archeolodzy opowiadają teraz zupełnie inną historię.
We wschodnich Pirenejach, w jaskini nr. 338, gleba jest gęsto nasycona zielonymi osadami. To nie jest mech ani glony. Są to pokruszone, spalone fragmenty minerałów. I paleniska. Jest ich wiele. Dwadzieścia trzy różne paleniska ułożone jedna na drugiej, niektóre sprzed 5500 lat. Ludzie nie tylko przejeżdżali przez te góry. Oni tam pracowali.
W pewnym sensie była to strefa przemysłowa. Odległy zakład przetwarzania miedzi lub coś podobnego.
“Wiele z tych fragmentów uległo wpływowi temperatury, podczas gdy inne materiały w jaskini nie. Ogień odegrał ważną rolę. Jest tu świadoma intencja. Innymi słowy, spalili rzeczy nie bez powodu. “
Jak bez ogródek stwierdza dr Julia Montes-Landa, malachitu nie spala się przypadkowo, chyba że próbuje się osiągnąć konkretny cel. Najprawdopodobniej podgrzali minerał, aby uwolnić związki miedzi. Był to złożony proces wczesnego wytapiania. Wysoko w górach, rozrzedzone powietrze, intensywny upał. Organizowanie warsztatów na wysokości ponad 2200 metrów nad poziomem morza wydawałoby się nielogiczne, ale dowody są niezaprzeczalne.
Wracali tam wielokrotnie.
Warstwy gleby opowiadają historię powtarzających się działań. Najstarsze znaleziska, mające około 6000 lat, dotyczyły wyłącznie węgla drzewnego. Potem zrobiło się ciekawiej. Od około 5500 do 3000 lat temu ludzie regularnie korzystali z tej przestrzeni. Nie wiadomo, czy ich wizyty były krótkie, czy średnie. Jednak gęstość szczątków sugeruje, że nie zatrzymali się na pięć minut, aby zawiązać buty. Były opóźnione. Wystarczający czas na rozpalenie ogniska. Wystarczająco dużo czasu, aby zostawić po sobie śmieci. I wystarczająco dużo czasu, aby zmienić nasze rozumienie mobilności w prehistorii.
Stare uprzedzenia
Przez dziesięciolecia historycy uważali wyżyny za marginalne. Niekończące się pustkowia. Miejsca, do których ludzie udawali się ukryć lub umrzeć.
„Środowiska położone na dużych wysokościach były postrzegane jako miejsca, przez które społeczności prehistoryczne przechodziły jedynie w drodze”.
Ta narracja upada. Profesor Carlos Tornero, który w imieniu Instytutu Katalońskiego kieruje wykopaliskami, jest zadowolony z wyników. Odkryli bogatą sekwencję znalezisk. Nie tylko odłamki kamienia. Złożone konstrukcje palników. Zielone minerały są wszędzie. Podważa to pogląd, że starożytni ludzie żyli wyłącznie w wygodnych dolinach o klimacie umiarkowanym poniżej. Wznieśli się wysoko. Ciężko pracowali.
A potem pojawia się ciało.
A raczej jego pozostałości.
Tajemnice pogrzebowe
W trzeciej warstwie kulturowej archeolodzy odkryli falangę dziecięcego palca. A także ząb mleczny dziecka.
Czy dziecko miało około 11 lat? Nie, w tekście jest napisane „co najmniej jedno dziecko w wieku około 1 roku”. Rzeczywiście, po uważnym ponownym przeczytaniu źródła: „ząb mleczny… od co najmniej jednego dziecka”. Cytat Tornero wspomina również o „mleczaku”. Szczegółowy akapit brzmi: „w tym kostka i ząb mleczny od co najmniej jednego dziecka w wieku około 1 roku”.
Jeden rok?
Tak. Nie jedenaście, ale jeden.
Roczek? Albo miesiąc? Obecność „zęba mlecznego” wskazuje na niemowlę.
Badacze nie mogą jeszcze z całą pewnością stwierdzić, czy był to pochówek. Być może głębiej znajdują się inne pochówki. Przyczyna śmierci nie jest znana. Nie można potwierdzić, że obie kości należały do tego samego dziecka. Jak zwykle w archeologii obraz jest fragmentaryczny i zagmatwany.
Ale to wskazuje na rytuały. O symbolice.
W tej samej masie znalezisk odkryto dwa wisiorki.
- Jeden jest wykonany z muszli.
- Drugi pochodzi z zęba niedźwiedzia brunatnego.
Powłoka nie jest lokalna. Jest to zgodne z ustaleniami z innych obszarów Katalonii. To są oznaki handlu. Znajomości.
Ząb niedźwiedzia to rzadkość.
To specyficzne. Związany ze środowiskiem lokalnym? Być może jest to maskotka kopalni. Albo dla dziecka?
Powłoka mówi o szerokiej sieci kontaktów. Ząb niedźwiedzia szepcze coś ciszej. Bardziej intymnie.
Co zostało?
Nie osiągnęli jeszcze dna. Wykopaliska nie zostały ukończone. Zielony minerał nie może być malachitem. Jest za wcześnie, żeby powiedzieć.
Testy nadal trwają na Uniwersytecie w Granadzie i Uniwersytecie Autonomicznym w Barcelonie.
Tylko marzec. W górnych partiach Pirenejów śnieg jeszcze nie opadł.
Więc wrócą. Letnie wykopaliska już się zbliżają. Więcej ziemi, więcej ognia, więcej odpowiedzi. A może więcej pytań.
Czy istnieje wzór tych zwrotów? Czy była rodzina, która od pokoleń uważała to miejsce za swoje?
Kto wie. Na tych szczytach wiatr nie odzywa się głośno.
Ale on coś mówi.

























