Nie jestem astronautą. Nigdy nie umiałem pływać w zerowej grawitacji. Ale ostatnio moje myśli ciągle dryfują do gwiazd. Być może to wina muzyki. Lub po prostu niesamowitą, rozdzierającą serce tajemnicę tego, co leży poza naszą planetą. Zaczynasz myśleć o tym, jak dziwna jest naprawdę mikrograwitacja i jak cicho jest w próżni. W Google wpisujesz: „kiedy koszt komercyjnego lądowania rakiety będzie taki sam jak biletu JetBlue”, aby poradzić sobie z tą samotnością. Dziwny zwyczaj. Ale na miesiąc przed moimi trzydziestymi urodzinami przestałem tylko marzyć o kosmosie i pojechałem zwiedzać Międzynarodową Stację Kosmiczną.
Gdzie wypróbować Space Explorers: ISS w rzeczywistości wirtualnej
Jeśli chcesz to zobaczyć, nie musisz czekać, aż zwolnią się miejsca w komercyjnych rakietach. Po prostu udaj się na Manhattan i odwiedź Eclipsio. Istnieje wystawa „Space Explorers: The ISS Experience” od Felix & Paul Studios. To najbardziej zbliżona do rzeczywistości rzecz, jaką jest opuszczenie planety bez zakładania skafandra kosmicznego. I szczerze? Ta podróż jest tego warta.
Lokalizacja nie jest jedynym ważnym czynnikiem. To nurkowanie zostaje zapamiętane. Załóż hełm, postępuj zgodnie z instrukcjami głosowymi i wejdź do symulacji ISS. Twoje „ręce” w cyfrowym świecie są reprezentowane przez żółte kontury imitujące ruchy w prawdziwym życiu. Dla mnie były one lekko opóźnione i drżały, ale była to drobna usterka techniczna, a nie powód do odmowy udziału. Kiedy już znajdziesz się w środku, świat pogrąża się w ciemności. Następnie pojawia się struktura stacji.
Nie jest to idealna kopia każdej śruby i drutu w skali 1:1, ale skala jest dokładna. To półprzezroczysty, szary obraz wnętrza, który sprawia wrażenie masywnego. Kopuła – ten słynny zakątek z siedmioma oknami do obserwacji Ziemi – jest większy, niż sobie wyobrażałeś. Panele słoneczne wznoszą się nad tobą niczym rdzawe drapacze chmur. Podłoga wydaje się krucha, co wywołuje strach przed grawitacją, nawet jeśli stoisz w miejscu. To przerażające. Czujesz się całkowicie bezbronny.
Dlaczego to doświadczenie VR jest wyjątkowe
Czym ten program różni się od innych doświadczeń rzeczywistości wirtualnej? Materiały wideo.
Gdy będziesz szybować przez wirtualne korytarze, natkniesz się na świecące kule. Dotknij ich. Będą odtwarzać krótkie filmy. To nie jest grafika komputerowa. To jest prawdziwy, nagrany materiał z prawdziwej Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. O to właśnie chodzi.
Jedna kula zlokalizowana w pobliżu siłowni może przenieść Cię bezpośrednio na trening z Christiną Kok, specjalistką ds. misji Artemis II. Drugi podniesie Cię na poziom oczu robota ramienia stacji. Zobaczysz astronautę wypadającego za burtę. Ziemia świeci majestatycznie na obrzeżach. Światło słoneczne pada na zniszczone białe ściany laboratorium z takim realizmem, że można nawet zmrużyć oczy.
Szczegóły są niesamowite. To nie jest tylko wycieczka; to okno na życie, o którym możemy tylko marzyć.
Jak kręcono materiały dla ISS w rzeczywistości wirtualnej
Zapytałem Felixa Lajeunesse, współzałożyciela studia, jak udało im się tego dokonać. To nie było łatwe. Produkcja trwała trzy lata. W ramach sześciu misji NASA wysłali na orbitę trzy kamery. Dwa znajdowały się na stacji, jeden na zewnątrz, zamontowany na kanadyjskim ramieniu robota.
Operatorzy na Ziemi zdalnie sterowali zewnętrzną kamerą, aby uchwycić kinowy materiał szybujący. Ale co z wnętrzem? Tutaj potrzebna była pomoc samych astronautów. Wykorzystali specjalną kamerę VR zaprojektowaną tak, aby symulowała poziom ludzkiego oka.
„Ten antropomorficzny pomysł kamery zachowującej się jak osoba odbił się szerokim echem wśród astronautów”. — Feliks Lajeunesse
Aparat nie powinien zakłócać eksperymentów ani zajmować miejsca przy śniadaniu. Umieszczono go w miejscu, w którym znajdowała się osoba. Załoga codziennie otrzymywała „scenariusz zdjęciowy”, wskazujący dokładne położenie obiektywu. Jeśli lokalizacja nie była odpowiednia, astronauci sugerowali lepsze opcje. Poczułem się jak na prawdziwym planie filmowym, tyle że na orbicie.
Ta współpraca miała charakter osobisty. Astronauci chcieli pokazać bliskim miejsce, które od miesięcy nazywali domem. Kiedy Lajeunesse prezentował projekt w Houston w Teksasie (centrum szkoleniowe NASA), najpierw pokazał go załodze. Prawie wszyscy zaczęli płakać. Powiedzieli, że czułem się, jakbym wrócił do domu.
Czy warto wypróbować ISS w VR przed 2030 rokiem?
Oto surowa rzeczywistość: Międzynarodowa Stacja Kosmiczna nie będzie tam na zawsze. O ile nie wystrzelimy misji wspomagającej (co jest mało prawdopodobne w najbliższej przyszłości), zostanie ona zdeorbitowana w 2030. Spłonie w atmosferze, a zwęglone pozostałości spadną do Oceanu Spokojnego. Niektóre części mogą trafić do muzeów.
Osoby, które odwiedzą te muzea kilkadziesiąt lat później, nie zobaczą ISS w czasach jej świetności. Nie rozpoznają szumu wentylatorów ani zapachu recyrkulowanego powietrza. Nie zobaczą czasów, kiedy to gigantyczne laboratorium było placówką ludzkości.
W ten sposób doświadczenie VR staje się kapsułą czasu. Jak zauważa Lajeunesse, wirtualna rzeczywistość tworzy symulacje równie bogate jak rzeczywistość. To jest głęboko humanistyczne.
Zespół pracuje już nad Interstellar Arc, futurystycznym programem VR w Las Vegas, który będzie jeszcze bardziej interaktywny. Ale projekt ISS ma szczególne znaczenie. Powstał dzięki współpracy. Przeciwnicy polityczni na Ziemi połączyli siły, aby stworzyć mikroróżnorodną społeczność ludzkości w niebie. Wspierali go poprzez współpracę.
„Sam fakt jego istnienia… Powinniśmy być tym zaskoczeni.”
Stoimy na krawędzi otchłani, przygotowując się na utratę kawałka naszej historii. Jeśli jeszcze nie próbowałeś tego doświadczenia, zrób to. Nie tylko dlatego, że jest fajnie, ale dlatego, że może to być jeden z niewielu sposobów, w jaki przyszłe pokolenia zrozumieją, jak to było tam być.
Światło gaśnie. Zakładasz okulary. Ciemność ustępuje. I przez chwilę nie jesteś już na Manhattanie.

























