Wyczerpywanie się piasku rzecznego: jak niezrównoważone górnictwo niszczy światowe drogi wodne

15

Piasku rzecznego jest coraz mniej. I bardzo szybko.

Wyczerpujemy koryta rzek z taką intensywnością, że jest to sprzeczne nie tylko ze zdrowym rozsądkiem, ale także prawami natury. Górnictwo przemysłowe usuwa osady znacznie szybciej, niż Ziemia jest w stanie je uzupełnić. Wynik? Nasze rzeki dosłownie tracą piasek.

Zakrojony na szeroką skalę przegląd 411 artykułów naukowych ukazuje ponury obraz. Naukowcy analizowali dane począwszy od 1974 r. Wniosek jest niezaprzeczalny: globalne zapotrzebowanie na piasek i żwir rzeczny – kluczowe składniki betonu – jest nie tylko ogromne. Ona jest niestabilna.

Gwałtowna erozja Delty Mekongu

Weźmy jako przykład Deltę Mekongu. Rzeka ta przepływa przez Kambodżę i Laos, a następnie wpada do południowej części Wietnamu. Tutaj wydobycie prowadzone jest z zastraszającą intensywnością. Barka z dźwigiem wypompowuje 300 metrów sześciennych piasku w ciągu trzech godzin. To około 79 250 galonów w czasie krótszym niż czas potrzebny na zrobienie kanapki.

Obecne wskaźniki wydobycia w Wietnamie przekraczają naturalny odzysk skał osadowych 11,8 razy. Zwykle rzeka odkłada rocznie około 6,18 miliona ton osadów. Ludzkość czerpie z tego znacznie więcej.

Matematyka okazuje się nieprzyjemna.

W latach 2015–2022 wietnamscy operatorzy wydobyli 366 mln metrów sześciennych piasku. Koryto rzeki straciło wysokość. Średnia głębokość nacięcia osiągnęła 0,48 metra. Oznacza to utratę około 0,053 metra rocznie. Hydrolog Dung Duc Tran, współautor badania z singapurskiego uniwersytetu Nanyang, zwrócił uwagę na te braki w komentarzu dla ScienceAlert.

0,48 metra może wydawać się niewielką ilością. Dopóki nie zorientujesz się, że zmienia to przepływ wody, podważa stan rzeki i niszczy strukturę brzegów.

W wietnamskiej części Mekongu w latach 2018–2020 zawaliło się ponad 1800 domów. Erozja wybrzeża uszkodziła nie tylko ich krawędzie. Połknęła je w całości.

Do 2023 r. urzędnicy zidentyfikowali 585 głównych miejsc erozji na 741 kilometrach rzeki. Ziemia dosłownie się rozpada.

Słodka woda wypływa, woda morska napływa

Tu nie chodzi tylko o utratę gruntu pod nogami. Zmiany w kanale wzmacniają „efekt podkładu”.

Słona woda przemieszcza się głębiej w głąb lądu. Rolnictwo cierpi. Ekosystemy słodkowodne zanikają.

Jeśli tempo wydobycia w Mekongu się utrzyma, eksperci ostrzegają, że do 2035 r. nastąpi całkowite wyczerpanie się piasków. Do tego terminu pozostało już tylko pięć lat. A jeśli trendy przyspieszą, to mniej.

Mekong nie jest wyjątkowy. Pełni funkcję „kanarka w kopalni węgla”. Międzynarodowy boom budowlany wymaga piasku. Beton potrzebuje piasku. Drogi potrzebują piasku. Budynki potrzebują piasku.

Zmiany w jeziorze Poyang w Chinach są widoczne z kosmosu. Zanikają drogi wodne Indii: Mayuraksi, Kollidam, Subarnareka, Ajay. Wszystkie one zostały poddane niszczycielskim skutkom.

W Brazylii rzeki Paraná i Tocantins, będące częścią dorzecza Amazonki, przeszły znaczące zmiany z powodu dziur wykopanych bezpośrednio w ich korycie.

Nawet we Francji Sekwana nosi ślady przeszłości. Pogłębiarki powstałe na początku XX wieku są nadal widoczne. Dziś są to stojące jeziora zalewowe. Echo ofiary.

Dlaczego piasek rzeczny jest tak ważny?

Globalny popyt na nią gwałtownie wzrósł w ciągu ostatnich dwóch dekad.

  • „Piasek i żwir to najmasywniej wydobywane materiały stałe na świecie”* powiedział Edward Park, główny autor badania i geograf na Uniwersytecie Nanyang w Singapurze. Są podstawą urbanizacji. Niezbędne dla infrastruktury.

Łącznie materiały te zajmują ponad 70% objętości betonu. Stosowane są do asfaltu, nawierzchni drogowych i fundamentów.

Ale dlaczego piasek rzeczny? Dlaczego nie pustynia lub morze?

Ziarna piasku rzecznego dobrze przylegają do siebie, tworząc niezbędne tarcie. Piasek na pustyniach ma okrągły kształt niesiony przez wiatr. Jest za ślisko na beton. Piasek morski jest słony. Sól powoduje korozję armatury i niszczy konstrukcje.

Piasek rzeczny nie zawiera soli. Podchodzi.

„Firmy budowlane, deweloperzy i wykonawcy czerpią korzyści z tych kluczowych surowców” wyjaśnił Park. Zarabiają na budowie mieszkań, dróg i zagospodarowaniu terenu.

Ale jakie ceny trzeba za to zapłacić? Koszty te przerzuca się na innych.

W regionach o słabym zarządzaniu równowaga zmienia się niebezpiecznie. Nielegalni górnicy i skorumpowani urzędnicy czerpią zyski, a społeczności lokalne zależne od rzeki ponoszą szkody w środowisku. Nierówność społeczna powoduje wyczerpywanie się zasobów.

Niedobory danych i błędy regulacyjne

Oto przykra prawda. Wiele krajów nie posiada podstawowych danych potrzebnych do podejmowania decyzji.

Nie znają dokładnej równowagi pomiędzy koniecznością ekonomiczną a kosztami środowiskowymi.

„Produkcja powinna być ograniczona”, argumentuje Tran. Musi odbywać się w starannie wybranych miejscach. Objętość musi być zgodna z bilansem osadów i naturalnym uzupełnieniem.

Jednak dane są skąpe.

Spośród 411 analizowanych obiektów jedynie 27% obejmuje tereny górnicze. Tylko 24% bada przyczyny społeczno-ekonomiczne. Działamy na oślep.

Park oferuje rozwiązania. Ulepszone monitorowanie. Ścisłe zwalczanie nielegalnego wydobycia. Ograniczenia sezonowe. Tworzenie zrównoważonych stref. Środki te zmniejszają szkody, ale nie zatrzymują ich całkowicie.

„Możliwe są znaczne redukcje”, powiedział Park. Będzie to jednak wymagało skoordynowanych wysiłków. Technologie. Regulacja. Zarządzanie popytem. Nie ma „magicznych różdżek”.

Koryta rzek przerzedzają się. Banki upadają. Sól wkrada się w głąb lądu.

Czy możemy spowolnić ten proces? Może.

A może piasek zniknie, zanim wymyślimy, jak go zastąpić? Zegar tyka.