James Webb odkrywa ukryty „szkielet” Wszechświata

22

Astronomowie stworzyli mapy dużych obiektów. I mamy na myśli naprawdę duże. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba właśnie zakończył największe w historii badanie struktur kosmicznych. Pokazuje, jak galaktyki skupiają się w gigantycznej sieci, którą nazywamy kosmiczną siecią. Zaobserwowaliśmy zmiany na przestrzeni ostatnich 13 miliardów lat.

Widok szkieletu

To nie są tylko przypadkowe miejsca. Kosmiczna sieć jest strukturą. Są to włókna gazowe, puste przestrzenie i warstwy ciemnej materii, które podtrzymują Wszechświat. Międzynarodowy zespół kierowany przez naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside opublikował 6 maja szczegóły w The Astrophysical Journal.

Wykorzystali projekt COSMOS-Web.

Nazwa brzmi jak startup technologiczny, ale tak naprawdę ma za sobą 255 godzin oglądania teleskopu. Obszar nieba objęty badaniem to około trzech pełni księżyca. To dużo. Poprzednim mistrzem był COSMOS202, przeprowadzony przez Hubble’a i inne instrumenty. Ta karta była… przeciętna. Niedoceniała głębi przestrzeni i przeceniała gęstość obiektów. Dane były niejasne.

COSMOS-Web rozwiązuje problem głębi. Zapewnia większą dokładność pomiarów przesunięcia ku czerwieni. Umożliwia wykrywanie słabszych, odległych galaktyk o małej masie, które wcześniej pozostawały ukryte. Dla przypomnienia, przesunięcie ku czerwieni mierzy, jak bardzo światło rozciąga się w czasie. To jest kosmiczny licznik kilometrów.

„Masywne galaktyki w gęstych środowiskach bardziej przypominają śpiące olbrzymy niż tętniące życiem miasta”.

Narodziny i śmierć gwiazd

Rodzą się gwiazdy. Gwiazdy umierają. Napędza wszystko inne.

Ale oto dziwny moment. Szczyt powstawania gwiazd? To już historia starożytna. Są to wydarzenia sprzed miliardów lat, które należą już do przeszłości. Nowe dane dowodzą, że to sama kosmiczna sieć sterowała tym „przełącznikiem”.

Hossein Khatamnia z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside ujmuje to bez ogródek. W czasach starożytnych gęste obszary oznaczały szybki rozwój galaktyk. A teraz? Gęstość oznacza śmierć. Środowisko wyciska życie z gwiazd.

Dlaczego?

Masa ma znaczenie. Kiedy aureole ciemnej materii osiągną bilion mas Słońca, sytuacja się zmienia. Podgrzewają gaz. Zatrzymaj powstawanie nowych gwiazd. Dodaj do tego aktywne supermasywne czarne dziury. Wypuszczają strumienie poruszające się z prędkością bliską prędkości światła. Zabójcze zjawisko. Mechanizmy te kontrolowały ten proces przez połowę życia Wszechświata.

Ostatnio mniej chodzi o pojedyncze masy, a bardziej o „sąsiadów”. Środowisko usuwa materiał. Zapobiega gromadzeniu się zimnego gazu. To jest gra kompresyjna.

Bahram Mobasher nazwał skok w przejrzystości danych „naprawdę znaczącym”. Powiedział, że teraz wreszcie możemy zobaczyć sieć z czasów, gdy Wszechświat miał zaledwie kilkaset milionów lat. Era, która wcześniej była po prostu mroczna. Niewyraźne plamy podzielone na przyćmionych starożytnych przodków.

Mapa ta została sporządzona na podstawie danych ze 164 000 galaktyk. Wszystkie dane są otwarte. Za darmo. Każdy może je studiować.

Teraz mamy szkielet.

Ale nadal nie do końca rozumiemy, dlaczego „impreza” zakończyła się tak wcześnie. Pustki wyglądają głębiej, niż nam się wydawało. I ciemniejszy. Być może Wszechświat jest po prostu zmęczony tworzeniem światła. A może w pustych przestrzeniach wciąż coś się kryje i czeka, aż „Webb” przyjrzy się bliżej.